Wciąż coś nowego
» » Wciąż coś nowego

Wciąż coś nowego

Wczoraj, podczas webinaru poświęconego mindfulness w biznesie zebrało się wielu ciekawych świata ludzi. Okazało się, że ćwiczenie mindfulness podczas spotkań on line jest równie efektywne jak podczas spotkań „na żywo”. No i pięknie. Jeśli ktoś chce dołączyć do grupy – proszę o sygnał. Wydawałoby się, że można osiąść na laurach, oto wykorzystaliśmy internet do bardzo osobistych ćwiczeń midnfulness. Jednak dziś w ręce, a dokładniej do skrzynki pocztowej, wpadł mi nowy artykuł z całkiem innej dziedziny. Zanim go przeczytałem poszedłem na krótki spacer z psem. Miałem podczas tego spaceru myśl, że byłoby dobrze trochę okiełznać żądzę poznawania, stałego poszerzania tzw. horyzontów myślowych. Niestety, wciąż mnie coś interesuje, ciągle wciągają mnie nowe pomysły, koncepcje, idee. Nawet bardzo niepraktyczne. Co gorsza, tych nowości, które często są tylko innym przedstawieniem tego co już od dawna wiadomo, jest codziennie po prostu bez liku. Męczące. Chciałoby się raz na zawsze wiedzieć, odkryć ostateczną prawdę i po prostu pracować. Ale umysł wciąż jest zaciekawiony. Odkrywam, że uczenie się przez całe życie jest zarówno fascynujące, jak i po prostu okropne. Nie ma końca.
Już myślałem, że organizacje Turkusowe choćby na krótki czas zamknąłem za sobą, ale niestety nowy artykuł, po angielsku na ten temat się pojawił i zadzwonił do mojego emaila. Polecam każdemu, zainteresowanemu tematem turksuowych firm jego lekturę. Możecie kliknąć tutaj.
Fajnie się czyta ten artykuł bowiem dowiadujemy się w nim jak odnoszą się kolory organizacyjne stosowane przez Laloux, do kolorów „tradycyjnej” Dynamiki Spiralnej. Wnosi to sporo porządku. Kolory używane przez Laloux są nieco inne, inspirowane klasyfikacją Wilbera, jednak nieco inne od klasycznej Dynamiki Spiralnej. Ważne, że w obydwu kolor turkusowy zgadza się ze sobą. Podobnie pomarańczowy.
Ważne jest też i to, że turkusowa organizacja nie tyle zaprzecza zwykłym sposobom organizacji pracy, ile je „zawiera i przekracza”. Wreszcie podawane są tam argumenty do różnych kolorów, aby przekonywać do zabawy w turkusową organizację.  I tak dalej, i tak dalej.
Jednak obok radości przy czytaniu podobnych artykułów odczuwam lekką złość na siebie i swój mózg. A może by tak zadowolić się tym co jest zamiast wciąż podniecać się bardzo ciekawymi ideami? A może by tak raz na zawsze uznać, że wiem wystarczająco dużo, a nie wciąż z pewnym podnieceniem śledzić „cutting edge ideas”? Ech pomarzyć można.

Zostaw Komentarz