Plemiona – „badania terenowe”

Plemiona – „badania terenowe”

 Jakoś tak się złożyło, że ostatnio sporo jeździłem po naszym kraju: konferencje, warsztaty i tym podobne. Spotykałem wielu ludzi, spałem w kilku hotelach, w innych jeszcze miejscach prowadziłem zajęcia lub uczestniczyłem w wykładach. W podróży, aby się nie nudzić, przyglądałem się ludziom próbując zrozumieć ich działanie, sposób myślenia, rozumienia świata i siebie, słowem poziom świadomości. Wygląda na to, że rzeczywiście tak jest, że nasze myślenie kształtuje świat w jakim żyjemy, czasem dosłownie. Jadąc pociągiem przypomniałem sobie, dlaczego pociąg jest tak szeroki jak jest. Czemu korytarz umożliwia przejście dokładnie jednej osoby, a wymijanie się na przejściach stanowi szkołę kultury osobistej i pokory? Znana anegdota, ale chyba prawdziwa, mówi, że szerokość torów, powstająca przez wiele setek lat, wynika z
szerokości końskiego zadu
. Pierwsze drogi robili Rzymianie, którzy ich szerokość określili tak, aby mogły wyminąć się dwa rydwany. Jazda rydwanami ustanowiła pierwszą szerokość kolein. Tak się zaczęło. Potem budowane tory odwzorowały tę szerokość. Plany, zwyczaje, ale i narzędzia powielały ten zwyczaj. No i dzisiaj przeciskamy się w pociągu. Co ma też dobre strony.

Sieci wifi

Logując się do kilkunastu różnych sieci wifi, zacząłem śledzić czy istnieje jakiś związek pomiędzy hasłem, jakie ma wifi, a stanem umysłu zarządcy hotelu czy sali konferencyjnej. Badania nie są wyczerpujące, bo w gruncie rzeczy niewiele ich zrobiłem, a ponadto na hasło wifi wpływa też konieczność sprostania wymogom bezpieczeństwa i stan umysłu informatyka. Jednak pewne anegdotyczne wnioski chyba można wysnuć. Poniżej próba opisania „badań terenowych” dotyczących związku hasła wifi i światopoglądu miejsca w jakim ono obowiązuje:
  •  Hasło: „mojasiatkadom” ® miejsce konserwatywne
  • (niebieskie), informatyk konserwatywny, ale z pewnym dystansem. Hotel wyraźnie promujący wartości „niebieskie”.
  • Hasło: „1234567890” ® miejsce o światopoglądzie racjonalnym  ekonomicznym (pomarańczowe), informatyk profesjonalista spełniający wymagania klienta, dbający o wygodę. Hotel nastawiony na zaspokajanie potrzeb klientów,czyli „pomarańczowy”.
  • Hasło „nazwahotelu” (nie będę pisał jaki to hotel, żeby nie zdradzać), ® światopogląd kapitalistyczny (pomarańczowy), duma z marki, budowanie poczucia bycia kimś wyjątkowym, poczucie „jestem w porządku”. Hotel budujący swoją ofertę na sprzedaży statusu oraz poczucia bycia kimś wyjątkowym, o dużym prestiżu. Ma pięć gwiazdek.
  • Hasło: „1qazXSW@” ® przechodzenie między eksperckością a profesjonalizmem (między niebieskim a pomarańczowym), dbałość o solidność zabezpieczeń i wygodę jednocześnie. Wpisanie tego hasła na klawiaturze jest wbrew pozorom łatwe. Miejsce odkrywające wagę klientów.
  • Hasło: „lomtjjzicctttsdkcs” ® hasło to pierwsze litery inwokacji do „Pana Tadeusza”, duch romantyzmu, ale i użyteczności, informatyk „zielony”. Wpisywanie hasła, jego poznanie jest okazją do rozmowy, wymiany doświadczeń.

Zachowania w podróży

Na co dzień żyjemy we względnie homogenicznych „plemionach”, a których pięknie opowiada David Logan. Podróżowanie jest tak ciekawe, bo wymusza mieszanie się „plemion”, z konieczności stykają się osoby wyznające różne przekonania, należące do różnych środowisk.
Pominę opis pierwszego plemienia, które skoncentrowane jest wokół hasła i myśli „Życie jest do bani”, bo na szczęście nie ma ich wielu w środkach komunikacji dalekodystansowej, za to sporo w komunikacji miejskiej. Zacznijmy od opisu drugiego plemienia.
„Moje życie jest do bani” to styl życia, który opisuje osoby przekonane, że mają „pod górkę”, wciąż im się nie wiedzie, narzekają na wszystko i właśnie, dlatego rzeczywiście jest im trudno. Osoba, która usiadła obok mnie na fotelu wciąż się wierci nie mogąc znaleźć wygodnego układu ciała. Pierwsza podaje bilet, zamawia posiłek, walczy o swoje pierwszeństwo, bo wie, że nikt o niego nie zadba. Woli przecisnąć się w kolejce do samolotu, bo nigdy nie wiadomo, czy nie polecą bez niej. Podczas rozmowy wygłasza litanię narzekań na poziom obsługi, terminowość lotów, a przynajmniej na ceny. Stosunkowo trudno ich spotkać w podróży, ponieważ przemieszczają się tylko, kiedy muszą. Bo i po co podróżować. Według badań 25% ludzi.
„Jestem świetny. A Ty nie.” to styl życia, który jest chyba najpowszechniejszy w dzisiejszych czasach. Niemal wszystko służy wygraniu gry „Moje lepsze”, czyli wykazania własnej przewagi nad inną osobą. Ustępuję miejsca i przepuszczam kogoś, aby pokazać, że on jest gburem, a ja nie. Mam lepszy zegarek, telefon, komputer, książki i nie waham się tego okazać. Oglądanie innych osób, ich ubrania, gadżetów, stylu prowadzić ma tylko do jednego spostrzeżenia: on ma źle, ja mam dobrze. Mężczyźni chętniej wygrywają wojnę o status, kobiety chętniej walczą o wyższą atrakcyjność. Obok mnie siedzi osoba, która ostentacyjnie nie nawiązuje kontaktu, bo sprawiam wrażenie osoby „zbyt pośledniej”. Podróż ma konkretny cel. Najczęściej biznesowy. Jeśli to podróż na urlop, to zorganizowana w sposób projektu biznesowego. Z lekka męcząca jest konieczność stałej walki o prestiż i znaczenie. Według badań 48% ludzi.
„Jesteśmy świetni.”
to styl życia podkreślający własną indywidualność, ceniący odrobinę (lub dużo) dziwactwa i przekraczania konwencjonalnych norm. Lubią podróżować, bo można spotkać tylu ciekawych ludzi po drodze. Obok mnie siedzi człowiek w garniturze, ale z długimi włosami, z bransoletką na przegubie ręki. Jego bagaż jest wyraźnie widoczny, niekonwencjonalny, zindywidualizowany. Z pewnym wstrętem reaguje na „profesjonalne” walizki. Całość ubioru, życia służy wyrażeniu samego siebie. Chętnie rozmawia, czyta dziwne książki, uzgadnia, kto z nas pierwszy dostanie posiłek, pomaga, jest otwarty i zainteresowany mną. Miło się siedzi. Może zanadto często patrzy mi w oczy. Z lekka czuję się przytłoczony wyzwaniami to stałego wyrażania siebie. Według badań 22% ludzi.
„Życie jest świetne” to styl życia, który wyraża się niemym zachwytem nad tym się dzieje, niezależnie od tego co się dzieje. Stosunkowo rzadko występujący w przyrodzie. Czyta dziwaczne książki, często w dziwacznych językach. Zastanawia się jak to jest, że taki duży samolot a lata. Docenia, ze w ogóle dostał jakiś posiłek. Jest uważny, ale i nieoceniający. Może rozmawiać, może milczeć, adaptuje się do zmieniających się  warunków. Wszystko co piszę może brzmieć dziwacznie zważywszy, że tylko 2% ludzi wie o co chodzi. Według badań bowiem właśnie 2% ludzi należy do tego plemienia.  Jadę dalej prowadzić badania terenowe. Czego i Wam życzę. A tymczasem zapraszam do obejrzenia filmu, który da Wam do ręki narzędzia badawcze.

 

Jarosław Chybicki

Z wykształcenia psycholog. Absolwent Uniwersytetu Gdańskiego, Paryskiej Sorbony oraz wielu kursów prowadzonych w USA, Niemczech oraz Rosji. Certyfikowany instruktor Mindfulness. Autoryzowany użytkownik Leadership Development Framework we współpracy z Harthill z Anglii. Certyfikowany coach Focus Energy Balance Indicator (FEBI). Współpracuje z Meta Integral, Dana Carman Integral, Focus Leadership z USA. Członek - założyciel International Partnership for Assessment and Development. Założyciel firmy doradczej i szkoleniowej. Po sprzedaży firmy pracuje jako konsultant, coach i trener. Prowadził zajęcia m. in. na: Akademii Leona Koźmińskiego, Politechnice Gdańskiej, Uniwersytecie SWPS, Uniwersytecie Gdańskim. Autor wielu publikacji z zakresu zarządzania i przywództwa, w tym dotyczących zarządzania integralnego, zarządzania przez wartości, psychologii pozytywnej w biznesie, uważności w pracy. Napisał książkę "Skup się! Trening mindfulness dla zestresowanych pracą" oraz "Uważna fotografia". Aktywista społeczny, członek stowarzyszeń koncentrujących się na rozwoju osobistym i zawodowym. Prywatnie pasjonat fotografii.