Kapitan Ameryka czy Iron Man?

Kapitan Ameryka czy Iron Man?

Wakacje w sposób nieuchronny wiążą się z wizytami w kinie. A jako, że odbywam je w towarzystwie młodzieżowym wybieramy się na filmy, które są „fajne”. Wśród tego typu filmów, a jest tego dużo, znalazła się też seria Avengersów. Zwłaszcza ostatni film „Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów” jakoś mnie zmusił do pomyślenia.

Spór dwóch głównych bohaterów Kapitana Ameryka i Iron Mana przypomina trochę ogólnoludzką dyskusję, jaka toczy się w tej chwili na niemal całym świecie. Z jednej strony człowiek działania, akcji, decyzji i walki: Kapitan Ameryka. A z drugiej strony człowiek szukający spokoju, dobrobytu, indywidualnego szczęścia i spokoju osiąganych dzięki nowym technologiom: Iron Man.
Kapitan Ameryka zawsze stanie w obronie słabszych, nie godzi się na bierność, kiedy widzi jawną niesprawiedliwość. Jego odpowiedzią na większość, jeśli nie wszystkie kłopoty jest walka. Podejmowanie działań, obrona, starcie i eliminacja przeciwnika. Jeśli na horyzoncie pojawią się „źli goście” Kapitan Ameryka rzuci się do boju. W gruncie rzeczy nie potrafi przestać walczyć, ścierać się, działać.

Iron Man jest inny. Jemu wydaje się, że rozwój technologii jest tym, co uratuje ludzi. Wyobraźmy sobie, że mamy energię za darmo, nie musimy za nią płacić. Czy to nie jest raj? Wszystko za darmo, nie ma walki o zasoby, bo każdy ma tyle ile chce. To tylko kwestia odpowiednio zaawansowanej technologii, aby ludzkość poradziła sobie z trapiącymi ją dzisiaj problemami. Nie jest istotne, że technologia może nas uzależnić i kontrolować, to niewielka cena za postęp.

Mniej więcej tak wygląda dzisiaj ogólnoludzka dyskusja. Czy aktywnie brać się rozwiązywanie problemów, co niemal nieuchronnie prowadzi do jakiegoś rodzaju wojen, czy to zewnętrznych czy wewnętrznych? Co z kolei powoduje powstanie nowych problemów. Czasem te problemy, które wywołały podjęte działania zanikają, a czasem się potęgują. Niemal zawsze jednak jest mnóstwo ofiar. W tym zupełnie niewinnych. Jednak, co innego można zrobić? Tak myśli kapitan Ameryka i spora część tzw. konserwatywnego nurtu. Bierzmy byka za rogi.

Czy też, jak myśli Iron Man i nurt postępowy, nie chodzi o rozwiązywanie problemów „siłowo”, ale położenie kresu wszystkim problemom i wojnom. A do tego najlepszą i póki co jedyną drogą jest rozwój technologiczny. Na filmie chodzi o zbudowanie tarczy, która ochroni każdego, nikt już nie będzie nam zagrażał. Chodzi nie o walkę, ale współpracę, postęp, rozwój. Skutki uboczne w postaci uzależnienia od technologii, zagrożenia z nią związane, jak choćby te podnoszone przez Hawkinga, nie są istotne. Gołym okiem widać, że technologia i postęp rozwiązały masę problemów. Niestety gołym okiem też widać, że i masę problemów stworzyły.

Kto ma rację? Demonem, słabością tradycyjnego podejścia jest konieczność w zasadzie stałej walki. Tworzenie nowych problemów, wyrastających jak grzyby, na zgliszczach już rozwiązanych kłopotów. Demonem i słabością podejścia postępowego jest coraz większe uzależnienie ludzi nie tylko od technologii, ale też od konsumpcji. Powierzchowność, płytkość relacji, wszechobecna depresja, wypalenie zawodowe, samotność, narcyzm, stres.

Prawda niestety nie leży pośrodku, jak by się chciało. Nie wystarczy sojusz obydwu bohaterów. W gruncie rzeczy rewolucja, o ile ma się dokonać, jest rewolucją typowo indywidualną, prowadzoną we własnym ogródku i w swojej głowie, a właściwie duszy. Brak wojen na świecie jest następstwem wewnętrznego pokoju każdego człowieka, a nie silnej armii czy super technologii. Problem śmieci w lesie rozwiąże się tylko zaczynając od siebie, po prostu nie wyrzucając tam papierów. Nie poprzez dyscyplinowanie i drakońskie kary (jak chcieliby konserwatyści), ani poprzez nadzór kamer na każdym drzewie (jak pewno chcieliby zwolennicy Iron Mana).

W ten sposób trzecim bohaterem filmów o Avengersach, co prawda nieobecnym w fabule, ale jednak jakoś widocznym był Gandhi. Jego filozofia, fakt, że nienadająca się na widowiskowe filmy, brzmi: zacznij zmiany od siebie. Dopiero wtedy możesz przyłączyć się do Kapitana Ameryki i Iron Mana. Zacząć od siebie oznacza dokonać własnej, gruntownej transformacji. Nic więcej, nic mniej. Największa walka o przyszłość ludzkości toczy się w duszy każdego z nas.

Zdjęcie: https://pixabay.com/pl/users/nolen-2936114/

Jarosław Chybicki

Z wykształcenia psycholog. Absolwent Uniwersytetu Gdańskiego, Paryskiej Sorbony oraz wielu kursów prowadzonych w USA, Niemczech oraz Rosji. Certyfikowany instruktor Mindfulness. Autoryzowany użytkownik Leadership Development Framework we współpracy z Harthill z Anglii. Certyfikowany coach Focus Energy Balance Indicator (FEBI). Współpracuje z Meta Integral, Dana Carman Integral, Focus Leadership z USA. Członek – założyciel International Partnership for Assessment and Development. Założyciel firmy doradczej i szkoleniowej. Po sprzedaży firmy pracuje jako konsultant, coach i trener. Prowadził zajęcia m. in. na: Akademii Leona Koźmińskiego, Politechnice Gdańskiej, Uniwersytecie SWPS, Uniwersytecie Gdańskim. Autor wielu publikacji z zakresu zarządzania i przywództwa, w tym dotyczących zarządzania integralnego, zarządzania przez wartości, psychologii pozytywnej w biznesie, uważności w pracy. Napisał książkę „Skup się! Trening mindfulness dla zestresowanych pracą” oraz „Uważna fotografia”. Aktywista społeczny, członek stowarzyszeń koncentrujących się na rozwoju osobistym i zawodowym. Prywatnie pasjonat fotografii.

Close Menu
X