Po audycji

Po audycji

Po audycji mój rozmówca Jacek Wiśniewski zadał mniej więcej takie pytanie: Jak spowodować, żeby ludzie się rozwijali, a zwłaszcza stawali „turkusowi”? Bardzo ciekawe pytanie. Laloux w swojej książce pisze o dwóch zasadniczych warunkach stworzenia turkusowej firmy: turkusowy szef i przynajmniej zgoda Rady Nadzorczej (albo innych przedstawicieli właścicieli). Najlepiej zresztą, aby i właściciele podzielali turkusową wizję świata. Proste, jednak ani słowa w książce o tym, jak się stać takim turkusowym człowiekiem. W wielu publikacjach pojawia się tylko jeden, przyznam dość ostry, koncept. Chodzi o to, że tylko doświadczenia graniczne, bliskość własnej śmierci, śmierć kogoś bliskiego, albo bardzo zasadnicza zmiana roli życiowej lub podobne, są na tyle silne, że nasz wewnętrzny świat ulega gruntownej zmianie. Jednak trudno takie wydarzenia prowokować, a przecież i tak nie ma pewności, że będą miały na nas wpływ transformujący, a nie niszczący. Czy możemy zatem cokolwiek zrobić sami?

Możemy i to całkiem sporo. To dobra wiadomość. Jest jednak i mniej pomyślna wiadomość: najczęściej wymaga to czasu, dyscypliny, pewnej harówki z samym sobą. Choć nie zawsze. Sprawa jest dość skomplikowana i nadaje się na kilka książek, mimo wszystko spróbuję ją zawrzeć w kilku zdaniach. Skomplikowanie sprawy jest związane z faktem, że aby założyć „turkusowe” okulary trzeba dokonać w swoim życiu dwóch przełomów.

Pierwszy z nich to wyjście poza konwencje. Podam przykład z życia firm. Jeśli rozumiemy świat w sposób „pomarańczowy” a tak rozumie go większość pracowników i menedżerów, to wówczas na kryzysy w firmie, spadek obrotów czy tym podobne zdarzenia patrzymy jak na problem z maszyną jaką jest firma. Wydaje się nam, że coś w niej nie działa, coś się zacięło. Że trzeba coś naoliwić, coś odblokować, gdzieś przyłożyć więcej nacisku. Często kończy się to w gruncie rzeczy podobnie – większą presją. Osoby pomarańczowe nie zakwestionują samego modelu firmy jako „maszyny”. Będą poruszać i szukać rozwiązań w ramach tego rozumienia sposobu funkcjonowania organizacji. Wyjście poza to zwyczajowe, powszechne rozumienie organizacji jest trudne, ponieważ większość dokonań akademickich, biznesowe praktyki są głęboko osadzone w tym modelu myślenia i działania. Słowem, takie myślenie jest mocno wspierane przez kulturę. Zakwestionowanie tego kulturowego wzorca jest o tyle trudne, że wynika z zakwestionowania narzuconego przez kulturę sposobu rozumienia samego siebie, swoich wartości, sensu życia. Najważniejszych wyznaczników życiowych. A to nie jest proste. Stąd czasem tylko graniczne wydarzenia mają moc rozbijania stereotypów, kalek myślowych, prostych schematów myślenia, jakie są głęboko wdrukowane w nasze głowy. A to tylko pierwszy krok.

Przyjrzyjmy się temu jak można samemu siebie wspierać w tej podróży. Oto kilka wskazówek na dziś:

  1. Szukaj sytuacji, w których władza jest ograniczona i trzeba bardziej polegać na wpływaniu na innych, kiedy nie masz w gruncie rzeczy wpływu formalnego na innych ludzi. Zacznij badać postrzeganie świata przez inne osoby. Odkryj przez to, jak wiele świata konstruujemy, a nie widzimy. Jeśli wystarczająco mocno wejdziesz w to „badanie” zobaczysz, że to co bierzesz za „obiektywność”, jest tak naprawdę „subiektywnością”. A dokładnie o takie odkrycie nam chodzi.
  2. Nawiąż kontakt z innymi kulturami, znalezienie się w sytuacji mniejszości etnicznej, narodowej, językowej, bez władzy wpływania na innych, jest dobrym treningiem różnorodności, wychodzenia poza konwencje własnej kultury. W tym miejscu zauważmy, że często ludzie „pomarańczowi” reagują albo wyższością, albo zachwytem, czyli budują sytuację, że ktoś ma bardziej rację. My albo oni. Raczej zauważaj taką chęć, wywyższania się, bycia lepszym czy gorszym. Po prostu badaj, w jaki sposób kulturowo stworzone widzenie świata przekłada się na różne decyzje, na to co ludzie uznają za wartościowe. Zauważ wreszcie, że sam też to robisz. Jeśli to zauważysz, może odkryjesz, że żyjesz życiem innych ludzi, a stąd tylko krok do zostawienia tego  za sobą.
  3. Przyglądaj się wpływowi na własne życie istotnych wydarzeń, jak na przykład: choroba własna lub osób, które kochasz; przeżycia z pogranicza śmierci, śmierć osób bliskich, rozpad małżeństwa lub związku, porażki – wydarzenia, które kwestionują nasze życie i stawiają pytania ostateczne. Zauważ, ze stawianie pytań ostatecznych zarzucamy jakoś krótko po skończeniu liceum. Potem po prostu robimy swoje, nie specjalnie badając jaki to ma sens. Przecież wszyscy tak robią: kończą studia, idą do pracy, zakładają rodziny, budują domy, robią karierę czy tym podobne. Mimo wszystko wróć do swoich młodzieńczych rozterek: po co to wszystko? Co tak naprawdę jest najważniejsze?
  4. Czytaj, oglądaj dobre filmy. Dzięki nim masz szansę na obcowanie z wielkimi umysłami ludzkości. Naprawdę. Lektura książek i oglądanie filmów, zwłaszcza takich, które pokazują w jaki sposób ludzie budują swoje rozumienie rzeczywistości – np. „Dolina Issy” minuta 28:35. Sam pamiętam, jak obejrzenie tego filmu w liceum spowodowało u mnie w głowie coś w rodzaju eksplozji. Eksplozji, której żaden mój kolega nie rozumiał. Innym filmem z tamtego czasu, który mnie wgniótł w fotel to „Lokator” Polańskiego. Ale Ty na pewno masz swoje typy.
Na teraz tyle.

 

Close Menu
X