Jest źle, trzeba coś zrobić, żeby było lepiej
» » Jest źle, trzeba coś zrobić, żeby było lepiej

Jest źle, trzeba coś zrobić, żeby było lepiej

Jesień sprzyja introwersji, a ta z kolei powinna sprzyjać inspiracji. Cóż, nie zawsze chyba tak jest. Od dłuższego czasu zastanawiam się jak zrobić, aby być w formie pomimo jesiennej aury, krótkiego dnia, małej ilości światła. Dobrym rozwiązaniem jest oglądanie filmów, zwłaszcza, że aura temu sprzyja. Obejrzałem trzy.

Pierwszy z nich to „Rebirth” opowiadający historię człowieka przeżywającego kryzys i wplątującego się w rodzaj sekty. Film był w zamyśle opisem zjawiska Amway albo wkręcania się w ruchy podobne do sekt. Śledząc recenzje filmu odkryłem, że film nie spodobał się widzom. A zwłaszcza krytykowane było jego zakończenie. Ale właśnie koniec jest najlepszy w tym filmie. Pokazuje, że w zasadzie nie ma ucieczki przed jakąś formą poddania się wszechobecnej tyranii „dobrego życia”. Cały film jest opisem miotania się, szarpania, aby tylko utrzymać się na powierzchni, osiągnąć wymarzone szczęście. Ucieczka przed jedną niewolą, wpycha natychmiast w inną niewolę. Pozorne recepty, New Age, duchowo-rozwojowy bełkot są taką samą papką jak zwykłe, bezbarwne, wypalone życie. Być może beznadziejność bijąca z filmu tak bardzo odstręczyła tych, którzy go mimo niepochlebnych recenzji jednak obejrzeli. Fakt, film jest nieco przydgługi.

 

Drugi film to zapis prezentacji na TED. Już sam tytuł pachnie New Age („Jak zhakować własną biologię i być w formie każdego dnia”). Tym razem jest to rzetelny opis naukowego, popartego dowodami podejścia do pracy z własnym umysłem, własną psychiką i biologią. Jeśli chcesz być w formie każdego dnia powinno się sięgnąć znacznie głębiej niż tylko do zmiany własnego zachowania.

Obydwa filmy wyrastają z tego samego przekonania: „Jest źle, trzeba coś zrobić, żeby było lepiej”. Jesienny nastrój jakoś utwierdza w tym przekonaniu. Pierwszy film mówi, że poprawa sytuacji jest niemożliwa. Próby poprawy i tak kończą się wpadnięciem w inną sytuację, która jest być może nawet gorsza. Drugi film podpowiada konkretne rozwiązania, techniki jak być w najlepszej formie każdego dnia. A co więcej widać jak to działa. Na żywo.

 

Jednak być może przekonanie: „Jest źle, trzeba coś zrobić, żeby było lepiej” jest w ogóle nieprawdziwe? Albo tylko częściowo prawdziwe, w pewnych tylko, dość niewielu sytuacjach?

 

I tu przychodzi z z pomocą niezawodny Federico Fellini i jego film pod  nazwą „Osiem i pół” Frederico Felliniego. Roboczy tytuł filmu brzmiał „Piękne zakłopotanie„, co jakoś koresponduje z książką Kabat Zinna „Życie piękna katastrofa”. Film jest najbardziej autobiograficzną pozycją z repertuaru Felliniego. Opowiada historię reżysera, który przeżywa kryzys twórczy. Jest to niemal dosłowny opis ówczesnej sytuacji Felliniego, który przeżywał właśnie taki kryzys. Wielki reżyser przeżywał kryzys twórczy, nie miał pomysłów, był wypalony i zrobił film dokładnie na ten temat. Piękna metafora. Jak jest źle – to jest dobrze. Albo inaczej: nie ma złych i dobrych sytuacji, wszystkie są jakie są. Są OK. Każdy dzień to dobry dzień.

 

 

 

Zostaw Komentarz