Gra w jesienne smutki

Gra w jesienne smutki

W mitologii hinduskiej świat jest tańcem boga Sziwy. Nie wdając się w szczegóły, których zresztą nie znam, można założyć, że według tej mitologii świat jest zabawą, grą jakiej oddaje się Bóg. Jakoś podobna wydaje mi się hipoteza, która zdobywa dość duże zainteresowanie, a mianowicie, że żyjemy w komputerowej symulacji. Nawet „(…)analitycy Bank of America Merrill Lynch ocenili, że szansa (lub ryzyko — jak to woli), iż Matrix jest realny wynosi 20-50 proc.” Elon Musk i paru innych miliarderów finansuje badania nad wyrwaniem ludzkości z Matrixa. Wygląda na to, że coś w hipotezie tańczącego boga jest.

Można, jak Musk i inni, próbować wyrwać się z gry w jakiej uczestniczymy, można też podejść do sprawy zgoła inaczej. Zamiast próbować opuścić Matrix, żyć w nim z pełną świadomością, że to Matrix właśnie. Kiedy dopadają jesienne smutki, nic nie idzie tak jak powinno, kolejny raz nie udaje się – można to wszystko uznać za grę, symulację i zabawę. Algorytm jest tak ustawiony i tyle. Nie ma za bardzo się czym przejmować. Raczej bawić się, przyglądać z dystansu. Ktoś się kłóci, wpycha w kolejce, zajeżdża drogę, obraża, wygaduje głupoty, znieważa, jest okropny i nieznośny – wszystko to gra. W głowie kotłują się czarne myśli, w sercu smutek, żal, a nawet rozpacz. Wszystko to symulacja. Wszystko to nie jest rzeczywiste. Jest swego rodzaju snem, wymyśloną i perfekcyjnie zasymulowaną rzeczywistością.

Nie ma wyboru – musimy uczestniczyć w grze. Możemy jednak zdawać sobie sprawę z tego, że to tylko zabawa. Z tego punktu widzenia bardziej mi pasuje hipoteza boskiego tańca, ponieważ dodaje do symulacji element radości i cieszenia się zabawą.

Kiedy z kimś rozmawiam, planuję, stoję w kolejce w sklepie – wszystko to swego rodzaju zabawa. Można ustawić pionki w jednym lub w kompletnie innym miejscu. Niezależnie od wszystkiego – życie może stać się nieco zabawniejsze, nieco lżejsze. Mniej dojmujące, mniej nie do zniesienia.

Jesienne smutki, które zwykle w okolicach wczesnej jesieni podnoszą głowę, też są grą, symulacją, a przez to zabawą, w jakiej uczestniczę. Być może nie stają się mniej smutne, ale stają się nieco bardziej zabawne.

Zdjęcie: pixabay

Close Menu
X